Ruiny – Zamek Bolczów

W województwie dolnośląskim, powiecie jeleniogórskim położona jest wbrew nazwie, niewielka wieś Janowice Wielkie. Niespełna 20 kilometrów na wschód od Jeleniej Góry znajduje się jeden z najbardziej malowniczych zamków górskich w Sudetach. Choć obecnie zamek Bolczów pozostaje w stanie trwałej ruiny, nie odbiera mu to urok – wręcz przeciwnie. Dzięki temu, możemy podziwiać zabudowania z niezwykle romantycznym charakterem. 

Historia zamku Bolczów oraz jego okolica

Warowny zamek noszący nazwę Bolczów wzniósł najprawdopodobniej sam ochmistrz książęcy Clericus Bolze pochodzący z Mniszkowa. Był on burgrabią pobliskiego zamku Sokolec, ten zaś związany był z dworem książąt świdnickich.  Wiadomo nam, że stało się to między rokiem 1371 a 1386, ale kiedy dokładnie – nikt nie wie. Pierwsze wzmianki o zabudowaniach pochodzą zaś z roku 1375. Zamek stanął na ziemiach wcześniej wykupionych od rycerza Heinricha Bawara. 

W tym czasie stanowił on główną siedzibę rodu, mając świetną lokalizację. Z zamku wznoszącego się na wysokości około 555 metrów n.p.m. oraz ponad doliną Bobru roztaczał się świetny widok na całą okolicę. 

W roku 1433 na zamek napadli mieszczanie świdniccy, reprezentujący interes biskupa wrocławskiego. Ich intencje nie były złe – pragnęli pogonić rabusiów z okolicy, często napadających na okolicznym szlaku handlowym. Ówczesny właściciel zamku w Bolczowie był silnie związany z husytami, a ponadto jeszcze z grupami bandyckimi, napadającymi na często 

przejeżdżające przez okolice tabory. Tego typu rozboje nosiły nawet swoją nazwę – raubritterstwo. 

XV wiek przyniósł sporo zmian

Historia biegnie dalej, w ten sposób przenosimy się do połowy XV wieku kiedy to wraz z zakończeniem wojen husyckich zbiegła się odbudowa, wcześniej zniszczonego zamku przez Hansa Dippolda von Burghausa. Rozszerzył go o część południowo – wschodnią, wykorzystując przy tym naturalne walory obronne okolicy. 

Kolejni właściciele zamku Bolczów

W I połowie XVI wieku był zaś przedmiotem kilku transakcji przez co wielokrotnie zmieniał właścicieli. Jednym z nich był rycerz Franz von Reibnitz z Kłaczyny, który za zamek zapłacił bagatela 1400 guldenów. Była to dość ciekawa postać. Pełnił on między innymi na terenach obecnej Oleśnicy Małej funkcję komtura krzyżackiego w 1535 roku, a już rok później namiestnika krzyżackiego na całym terenie Śląska. 

Jednak 1536 rok to już czasy innego właściciela zamku. Był nim niejaki poznański kupiec noszący nazwisko Holtzschuer. 

W około połowy XVI wieku, w latach 1537 – 1543 zamek przejął we władanie sekretarz, finansista i zarządca mennicy króla Zygmunta I Starego – Jobsta Ludwiga Dietza zwanego Justusem Decjuszem. 

Był to ważny właściciel w dziejach zamku. Inwestował on między innymi w kopalnie w Miedziance przez co też nabył w ten sposób zamek. Wtedy to postanowił go rozbudować i nadać wówczas bardzo modny, renesansowy charakter. Nigdy jednak nie zamieszkał w warowni. 

Zamek w niedługim czasie przeszedł we władanie Heinrichowi Thule. Dogodne położenie w okolicy sporych rozmiarów kopalni miedzi nasuwa historykom i badaczom na myśl, że zamek będący wówczas strażnicą, mógł również pełnić funkcję dużego skarbca.

Zamek w dalszym ciągu przechodził z rąk do rąk, był dziedziczony następnie przekazywany bądź odsprzedawany. 

Następnym właścicielem, który wprowadził w renesansowej wyglądem warowni był Daniel von Schaffgotsch. Posiadał on również dwa inne zamki – ten w Gryfowie oraz w Chojnikach.

Niedługo po przejęciu zamku Bolczów rozpoczął trwającą aż dwa lata renowację oraz modernizację zabudowań obronnych. Dodatkowo podjął się również ufortyfikowania i sporej rozbudowy pobliskiego dworu w Janowicach Wielkich. 

Kres zamku w Janowicach

Niestety nadeszła i wojna trzydziestoletnia. Początkowo zamek służył jako schronienie dla miejscowej ludności, jednak dość szybko dostał on obsadę carską. Wtedy też trzykrotnie napadli go szwedzi. Ostatni raz odbył się po czterech latach w skutek zdrady jednego z mężczyzn mających bronić zamku oraz ludności. 

Najgorsze jednak miało nadejść. W nocy z piątego na szóstego grudnia, z rozkazu generała Lennarta Tortenssona pod zamek został podłożony ogień. Spalone zostały wtedy części konstrukcji – te drewniane – oraz cała więźba dachowa. Na dodatek przez wysoką temperaturę ognia nie wytrzymała również część murów oraz ścian. Popękały a z czasem zaczęły się sypać. 

Mimo podjętych prób odbudowy , choć jeszcze dla zamku była nadzieja, spłonęła cała niestety w momencie wybuchu kolejnego pożaru w roku 1646. Wtedy to zamek nie był już do odratowania. 

Nie jest to jednak koniec tej historii. Przenosimy się teraz do roku 1679 kiedy to zgliszcza zamku oraz okoliczne tereny nabył Erdmann hrabia von Promnitz. Z tym rodem zamek związany był prawie sto lat, bo aż do roku 1765. Wtedy to zamek przeszedł w ręce Christiana Fredricha hrabiego Stolberg – Wernigerode. 

To był okres kiedy bardzo modny stał się romantyzm średniowieczny. To właśnie skłoniło Christiana Fredricha do zakupu tych oraz okolicznych ziem dla swojego syna. To jednak nie była zwykła transakcja a fideikomis, czyli tak zwana ordynacja rodowa. Dawało to ziemi swój własny status majątkowy. Taki obszar rządził się swoimi prawami dotyczącymi dziedziczenia majątków ziemskich. Wszystko po to aby zapobiec rozdrobnieniu dóbr.

Dawna siedziba rycerska stała się niezwykle popularną i chętnie odwiedzaną atrakcją. To skłoniło wnuka  Christiana Fredricha hrabiego Stolberg – Wernigerode, aby odgruzować oraz częściowo odrestaurować teren ruin. Zrekonstruowano po części mury, całkowicie odnowiono studnię, z której niegdyś czerpano wodę na dziedzińcu. Dodatkowo, aby ułatwić coraz to nowszym ciekawskim zwiedzane dobudowane zostały bezpieczne schody i poręcze.

Dalsze losy zamku i jego okolic

Mamy teraz koniec wieku XIX. To również interesujący czas dla zamku oddalonego niespełna dwa kilometry od Janowic Wielkich. W pobliżu muru, który zamykał dziedziniec przynależący do zamku górnego wzniesiono, bardzo wówczas modną, gospodę w stylu szwajcarskim. Obok postawiono również schronisko turystyczne. Choć gospoda nie przetrwała tak długo, to samo schronisko dobrze prosperowało jeszcze początkiem II wojny światowej. Później jednak jego właściciele zostali zmuszeni do całkowitego zamknięcia, a niedługo później także kompletnego rozebrania budowli. 

W połowie lat 60. XX wieku nastąpiły pierwsze, w pełni zaplanowane i bardzo poważne prace konserwatorskie. Zamek Bolczów wówczas oczyszczono, również jego mury, wycięto kilka drzew wrastających w ruiny i ogólnie uprzątnięto cały teren. Efekty ciężkiej pracy wykonanej przez zespół specjalistów widać do dnia dzisiejszego. 

Zamek jako ruina dalej jest stale dopieszcze i chętnie odwiedzany przez wiele turystów. Z górującego nad całością tarasu Kapelanii można podziwiać wspaniałą panoramę na całą okolicę. 

Obecnie zamek Bolczów, a raczej ruiny, są ogólnodostępne, oraz prowadzi do nich oznaczony szlak turystyczny.

źródła zdjęć: polska-org.pl zamki.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *