Chemosfera – dom wyprzedzający swoje czasy

Rok 1960, Los Angeles, Kalifornia. To właśnie tu został zrealizowany projekt Johna Lautnera, zwany w tamtym czasie „najbardziej nowoczesnym domem zbudowanym na świecie” .

Ale jak się to wszystko zaczęło?

Młody inżynier lotnictwa Leonard Malin zlecił wybudowanie futurystycznego domu na swojej działce, która znajdowała się w Hollywood Hills, nieopodal Mulholland Drive. Jego budżet wynosił 30 000 USD, co teraz ma równowartość około 40 000 dolarów.

źródło zdjęcia: pinterest

Nietypowy projekt to często pełno trudności

Problemy pojawiły się już na samym początku. Nie tylko był nim budżet, ale największe trudności sprawiała lokalizacja. Ze względu na rzeźbę terenu budynek musiał powstać na stoku pod kątem 45 stopni. Było to praktyczne niewykonalne, ponieważ w tamtych czasach znano tylko dwie metody budowania na pochyłym terenie.

Jedna z nich zakładała postawienie rezydencji na płaskiej, poziomej platformie, którą trzeba było umiejętnie wkomponować w nierówny i pochyły teren. Druga zaś mówiła o wzniesieniu otwartej konstrukcji stalowej, na której dopiero będzie można zacząć budować dom.  

Problem budżetowy częściowo rozwiązano dzięki sponsorom, którzy dostarczali materiały na budowę. Były to eksperymentalne powłoki i żywice. Dzięki temu udało się zaoszczędzić 60 000 dolarów. I choć Malin prawie trzykrotnie przekroczył swój limit cenowy, mimo wszystko udało się w pełni zrealizować projekt.

źródło zdjęcia: archdaily.com

Kwestie konstrukcyjne architekt postanowił rozwikłać w niekonwencjonalny – tak jak i cały projekt – sposób. Wykorzystał futurystyczne pomysły swojego klienta, tworząc zupełnie nową koncepcje wnoszenia budynków na terenach stromych.

Jak więc się udało przenieść wizje Malina i Lautner?

Lautner postanowił wykorzystać mury oporowe i kanalizacje gruntów. Tak powstał betonowy słup o szerokości 1,5 m i prawie 30 metrach wysokości. Teren wokół został dzięki temu praktycznie nienaruszony.

Ośmiokątna, jednokondygnacyjna bryła została wsparta na stalowych, resorowanych podporach, wychodzących bezpośrednio od betonowej kolumny. Oparta na postumencie wkopanym 6 metrów pod powierzchnię gruntu, wzmocniła konstrukcje, w efekcie czego, dom pozostaje nienaruszony podczas licznych trzęsień ziemi.

Konstrukcja dachu została wykonana z bardzo lekkich i elastycznych materiałów. Bele drewna, rozmieszczone do środka pokrycia dachowego, zostały dokładnie wzmocnione, dzięki czemu można przenosić ciężar tak aby cała konstrukcja się nie zawaliła. Wykończono go klejonym drewnem.

źródło zdjęcia: otvet.mail.ru

Wnętrze budynku też odbiega od normy. Nawiązuje do samego kształtu przypominającego Ufo, który został zwieńczony charakterystycznym świetlikiem po środku dachu. Od południa, wykorzystując widok na wzgórza, powstały 4 sypialnie z łazienką.  Od północy zaplanowano kuchnię z jadalnią i salonem.

Rozmieszczenie okien pozwala na podziwianie zarówno nieba jak i parkingu spodka. Przeprucia znajdują się przy ziemi, na suficie oraz w obwodzie domu. Te ostatnie, największe, dają mieszańcom możliwość zachwycania się panoramą na okoliczne wzniesienia.

Niestety, za tak niezwykły dom trzeba sporo zapłacić. O ile koszty budowy dało się zminimalizować, tak utrzymanie całego domu nie należy do najtańszych. Z tego powodu Malin był zmuszony sprzedać swoją posiadłość w roku 1972.

Jeśli kiedykolwiek słyszeliście o Chemosferze, może obiła Wam się o uszy tragiczna historia drugiego właściciela spodka. Nie było mu dane pomieszkać długo w nietypowej, futurystycznej przestrzeni. Zaledwie 4 lata po transakcji kupna, dwóch uzbrojonych mężczyzn napadło na posiadłość i zasztyletowali Richarda Kuhna. Obaj odsiadują teraz dożywocie w jednym z kalifornijskich więzień.

Następne lata to okres wynajmu krótkoterminowego nieruchomości. Modernistyczny projekt bardzo wtedy podupadł i wymagał gruntownego remontu. Na szczęście od roku 1998 nowy właściciel Benedikt Taschen sukcesywnie odnawiał dom.

Chemosfera w kinematografii

W 2004 roku budowla uznana za historyczny zabytek kultury Los Angeles. Była też wielokrotnie tłem filmów takich jak „Aniołki Charliego”, czy w napisach końcowych Disney’owskiego   „Tomorrowland”.

źródło zdjęcia na okładce: mcmdaily.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *